Moja choroba nadal nie jest zdiagnozowana pomimo wielu nieprzyjemnych i wnikliwych badań. Stanęło na RZS. Reszta w toku, bo ręka pomimo trzynastu tygodni rehabilitacji nadal nie działa,
Przez ten czas nie próżnowałam. Pomimo boleści dziwnej treści i mojej "nieruchomości" ręki prawej nadziubdziałam to i owo.
Etiquetas
chusty
(1)
czapki
(1)
damy
(1)
hafty
(93)
hafty 2013
(11)
halloween
(1)
igielniki
(2)
imprezy
(1)
inne
(2)
japońskie klimaty
(5)
kocyk
(1)
korzenie
(1)
koty
(1)
metryczki
(3)
moje prace
(47)
prace 2012
(9)
prace 2014
(9)
prace 2015
(4)
psiaki
(9)
pudle
(1)
renowacja maszyny
(2)
róże
(1)
serwetki
(3)
serwety
(1)
sowa
(1)
stare przedmioty
(1)
storczyki
(2)
sweterki
(19)
Szpital
(1)
szydełko
(8)
ślubne
(2)
świąteczne
(9)
współpraca
(1)
yorki
(1)
zakładki
(3)
zwierzakowo
(3)
czwartek, 9 kwietnia 2015
poniedziałek, 29 września 2014
NFZ
Nigdy dotąd nie spędziłam tak wiele czasu u tak wielu specjalistów.Pięć wizyt u ortopedy,endokrynolog,reumatolog,jakiś tam specjalista ortopeda...i poszłam po rozum do głowy.Wizyty u ortopedy polegały głównie na demonstrowaniu jak wysoko nie mogę podnieść ręki.Endo orzekł,że nic mi nie jest.Specjalistka wysłuchała moich podejrzeń co do tego,że to nie jest problem jednego barku,ale stawów ogólnie.Bardzo dokładnie zbadala,omacała i wysłała do reumatologa (z podejrzeniem choroby autoimmunologicznej).Jakby jedna auto mi nie wystarczała....Pojechałam do sąsiedniego miasta na wizytę prywatną (czekalam tylko tydzień,ale za to za 120 PLN).Badanie bardzo dokładne wypadło dokładnie w moje 38urodziny.Dostałam skierowanie na oddział reumatologii.Mam zadzwonić w środę,czy będzie miejsce.Dowiedziałam się też,że moje ramię zaniedbano.No cóż,rehabilitację mam wyznaczoną na listopad i grudzień.Od dwóch lekarzy.Nie przyznaję się do dubla.Zabiegi będą się różniły.Bark zdążył się zamrozić,mimo wszytko chodzę do pracy (a jestem fryzjerem).Czekam.
sobota, 17 maja 2014
Pożegnanie z szydełkiem...
Moją przygodę z szydełkiem uważam za zakończoną. Przykry to fakt, ale szydełkowanie powodowało u mnie różne dziwne bóle rąk. Ostatnio dolegliwości nasiliły się do tego stopnia, że nie byłam w stanie wykonywać nawet codziennych czynności.
Lekarz orzekł zapalenie stawu barkowego.
Koniec z trymowaniem psów i szydełkowaniem, które bardzo obciąża stawy. Szkoda. Trudno. Może kiedyś. Teraz z nadzieją wyczekuję słońca, które pomoże mi w walce z ta przykra dolegliwością.
Lekarz orzekł zapalenie stawu barkowego.
Koniec z trymowaniem psów i szydełkowaniem, które bardzo obciąża stawy. Szkoda. Trudno. Może kiedyś. Teraz z nadzieją wyczekuję słońca, które pomoże mi w walce z ta przykra dolegliwością.
sobota, 19 kwietnia 2014
Chusta!
Moja pierwsza chusta!
Włóczka akrylowa Himalaya Mercan Batik numer 59515. Bardzo przyjemna w dotyku. Jedyny mankament - bardzo lekko nawinięte motki, przez co włóczka momentami bardzo się plącze i spada z motka. Doprowadzało mnie to do szału.
Zeszło pięć motków.
Włóczka akrylowa Himalaya Mercan Batik numer 59515. Bardzo przyjemna w dotyku. Jedyny mankament - bardzo lekko nawinięte motki, przez co włóczka momentami bardzo się plącze i spada z motka. Doprowadzało mnie to do szału.
Zeszło pięć motków.
wtorek, 15 kwietnia 2014
Serwetka w starym stylu
Nowa serwetka wykonana kordonkiem białym Maxi Madame Tricote. Nie mam jeszcze doświadczenia, ale wydaje mi się, że kordonek jest bardzo sztywny i niezbyt miło się na nim pracuje. Pomimo tej wady, serwetka wyszła fajna!
Etykiety:
prace 2014,
serwetki,
szydełko
niedziela, 13 kwietnia 2014
środa, 26 marca 2014
niedziela, 23 marca 2014
Renowacja maszyny do szycia -część pierwsza
Stara maszyna do szycia (dół od Singera, góra od czegoś innego) stała latami u mojego ojca w domu. Wreszcie dorosłam do decyzji i postanowiłam przewieźć ją do siebie. Stanęła w kąciku.
Najpierw zdemontowałam samą maszynę, bo po wielu próbach nauki szycia- zrezygnowałam.
Podjęłam decyzję, że wolę stolik od wielkiego grata.
Na dobry początek zdjęłam z niej całą wielka ciężką szafkę, a maszyna trafiła do piwnicy (poczeka na lepsze czasy).
Żeliwny stolik trochę zardzewiał, blat też jest uszkodzony. Do maszyny był dorobiony drugi blat i właśnie "ten drugi" otrzyma nowe życie.
Zdjęłam warstwę rdzy i pomalowałam Hammerite w kolorze czerń młotkowa. Tu na zdjęciu jeszcze nie pomalowany.
Po mojej demolce stan na teraz wygląda tak:
Blatem zajmę się (mam nadzieję) za tydzień.
Najpierw zdemontowałam samą maszynę, bo po wielu próbach nauki szycia- zrezygnowałam.
Podjęłam decyzję, że wolę stolik od wielkiego grata.
Na dobry początek zdjęłam z niej całą wielka ciężką szafkę, a maszyna trafiła do piwnicy (poczeka na lepsze czasy).
Żeliwny stolik trochę zardzewiał, blat też jest uszkodzony. Do maszyny był dorobiony drugi blat i właśnie "ten drugi" otrzyma nowe życie.
Zdjęłam warstwę rdzy i pomalowałam Hammerite w kolorze czerń młotkowa. Tu na zdjęciu jeszcze nie pomalowany.
Po mojej demolce stan na teraz wygląda tak:
Blatem zajmę się (mam nadzieję) za tydzień.
Etykiety:
renowacja maszyny,
stare przedmioty
niedziela, 2 marca 2014
Serweta
Wypłynęłam na głęboką wodę i zaraz po małych czarnych powstała jedna dość spora (jak na moje możliwości) serweta na specjalne zmówienie Fandy.
Wzór prosty i przyjemny (n a razie nie kalam się ambitnymi projektami).
Chciałabym zrobić zazdrostki, ale nie kumam techniki. To znaczy rozumiem kratki, ale nie wiem co z odwracaniem robótki. Nigdzie nie znalazłam żadnego kursu...szkoda.
Wzór prosty i przyjemny (n a razie nie kalam się ambitnymi projektami).
Chciałabym zrobić zazdrostki, ale nie kumam techniki. To znaczy rozumiem kratki, ale nie wiem co z odwracaniem robótki. Nigdzie nie znalazłam żadnego kursu...szkoda.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







