wtorek, 22 września 2009

Nic nie robię

W związku z baaardzo późnymi powrotami z pracy (przed chwilą) i karmieniem maluszków ciamciuszków na haftowanie nie mam szans. Lecę z nóg. Zajęłam się nawijaniem na bobinki. Na razie praca ta JESZCZE mnie uspokaja, ale boję się co będzie przy 200 którejś mulince...
Ale porządek będzie! (kiedyś)

3 komentarze:

ta Magda pisze...

kurcze, co jest z tym czasem, że wciąż go nam brak, a raczej nie tyle z czasem, co ze współczesnością - praca, praca, praca. jak człowiekowi uda się znaleźć choć kilka małych chwil, cieszy się jak dziecko (z drugiej strony, to dobrze, że umiemy doceniać wolne chwile) :)

agabratz pisze...

im starsi-tym mniej czasu..ja się budzę zawsze w środę wieczorem, że to już koniec tygodnia.Jest po 19:00 a ja dopiero skończyłam "podstawowe obowiązki". Eh...

Safrin pisze...

Doba zawsze jest za krotka. Moja powinna miec z 48 godzin a i tak pewnie by mi brakowało czasu :)